Czy wakacje w Polsce są drogie?

09:33 Igor Banaszczyk 0 Comments

























Wakacje. Czas wypoczynku, zabawy i ładowania akumulatorów przed powrotem do znoju dnia codziennego. Morza szum, ptaków śpiew, zachody słońca i święty spokój. Czas zakopania toporów wojennych. Yyyyy... chyba się trochę zagalopowałem. Dla naszego narodu, to powód do kolejnych kłótni! Nie wierzycie? To popatrzcie.
Moja Ulubiona Gazeta wysmażyła taki oto artykuł KLIK. Cóż, każdy ma prawo do swojej opinii i nikt nikogo nie zmusza do spędzania urlopu w tym czy w innym miejscu. Dlatego też skwitowałem ten artykuł jedynie wzruszeniem ramion i nie miałem zamiaru o nim pisać. Dopóki nie zjechałem niżej i nie zobaczyłem komentarzy. Ale po kolei.
Jeśli komuś nie chce się przeklikiwać przez kolejne slajdy to służę pomocą - dziennikarz lokalnej Gazety Wyborczej, pisze ile jego zdaniem, przeciętną polską rodzinę (2+2), kosztować będzie jeden dzień spędzony w Świnoujściu. Cena wychodzi dość wysoka, ale w końcu co komu do tego? Wypoczywamy przecież jak chcemy. Jednak część Internautów ma w tym temacie zupełnie inne zdanie. Dalej więc smażyć głodne kawałki o super tanich i wspaniałych wczasach w basenie Morze Śródziemnego. I wszystko byłoby całkiem w porządku gdyby nie sposób wypowiedzi i... ilość bzdur jakie ci mądrale wypisują.
Wychodzi na to, że jeśli jedziesz nad polskie morze to jesteś a) frajerem b) masochistą i c) typowym polaczkiem "walącym kloca do wody", "kochającym ścisk" i "urabianie się po pachy nawet na wakacjach". Aha i śmierdzisz flądrą. No cóż... pozwolę się nie zgodzić.
Wprawdzie koneserem leżenia na plaży nie jestem, ale pewne doświadczenie w tej materii posiadam. Co więcej mam też porównanie pomiędzy atrakcjami chłodnego morza, a tych nieco cieplejszych akwenów. Zatem co ciekawego mają nam do powiedzenia komentujące rurkowce?
Po pierwsze primo - w polskich pensjonatach jest drożej niż w tureckich czy greckich - hola, hola! Porównujemy ze sobą dwa zupełnie różne rejony, dwa inne podejścia do turystyki. Zwróćmy uwagę, że sezon nad Bałtykiem trwa około dwóch miesięcy, za to ten w basenie Morza Śródziemnego jest ponad dwukrotnie dłuższy! W związku z tym wykształciła się u nas tradycja wynajmowania pokoi turystom w domach, w których przez cały rok mieszkają gospodarze. Coś takiego w Turcji czy w Grecji jest znacznie rzadsze, tam słowo pensjonat znaczy coś zupełnie innego niż u nas. Znacznie ciężej będzie znaleźć "kwaterę prywatną" bo ich rolę pełnią właśnie tamtejsze pensjonaty. Zatem gdyby chcieć porównać ceny noclegów na wyspie Wolin i powiedzmy na Riwierze Olimpijskiej należałoby wziąć grecki pensjonat i jakąś kwaterę turystyczną (no, powiedzmy nieco lepszego standardu). Wtedy jednak okazałoby się, że na super tanim południu wcale tak tanio nie jest. Inna sprawa, że u nas ceny mogłyby nieco spaść, ale zwróćmy uwagę na ów krótki sezon. Trudno oczekiwać, żeby Polak utrzymujący się z turystyki przez dwa miesiące, wprowadzał takie promocje jak Grek, który zbiera Euro dwukrotnie dłużej. To chyba jasne?
Po drugie secundo - w takiej Turcji czy Tunezji jest bogata oferta na aktywne spędzanie wolnego czasu, nie to co u nas! - No jest, jest, pod warunkiem, że nie weźmiesz all inclussive! Co? Dwie wycieczki w tygodniu i jedno nurkowanie? Bez żartów. Wyjaśnijmy sobie jedno - jeśli bierzesz AI, to nie mydl mi oczu aktywnym wypoczynkiem (no chyba, że z tego AI na miejscu nie skorzystasz, ale takiego geniusza jeszcze nie spotkałem). Podam prosty przykład - miałem okazję podchodzić pod masyw Olimpu. Prawie dwa dni bardzo fajnej górskiej wycieczki (choć nie zakończonej zdobyciem szczytu). A wiecie jak wygląda wycieczka na Olimp, którą można wykupić w nadmorskich hotelach? Ano tak, że wygodny autokar wiezie Cię turysto do granicy parku narodowego. Tam pokazują Ci Olimp i osiołki, a potem jak Ci się chce to idziesz 50 metrów w górę zobaczyć jakieś źródełko. Jeśli masz szczęście to zobaczysz szczyt. Jeśli jednak są chmury, to sorry Dolores, pakuj tyłek do autokaru i wracaj na plażę, następni proszę! Jeśli tak ma wyglądać AKTYWNY wypoczynek, to chyba ja czegoś tu nie rozumiem. No i czy faktycznie Dolina Motyli na Cyprze jest lepsza od Turkusowego Jeziorka na wyspie Wolin? Szczerze wątpię.
Po trzecie tertio - tam to są warunki, czysto schludnie, nie to co u nas! - proponuję zrobić mały research po dwugwiazdkowych pensjonatach Grecji, Turcji czy Tunezji. Ma być więcej niż dwie gwiazdki? No, ale przecież miało być taniej niż u nas! A nawet jeśli to proszę wytłumaczcie mi, co pogryzło mnie w całkiem przyjemnym pensjonacie w Platamonas? Zazdrość? Czy może zawleczone przez polaczków pluskwy? Dziwnym trafem nad Bałtykiem na takie atrakcje nie trafiałem.
Po czwarte qutaro - możemy poznać obcą kulturę i kuchnię - No jasne! Aha, wziąłeś all inclussive? Patrz punkt drugi.
Po piąte quinto - ale w tamtym hotelu mam dwa baseny - Fajnie. Bardzo się cieszę. Założę się, że w Twoim mieście jest ich jeszcze więcej więc może lepiej zaoszczędzić jeszcze trochę złociszy i... zostać w domu?
Po szóste sexto - żeby oszczędzić w Polsce, to trzeba gotować na wakacjach a ja nie będę się urabiał po pachy podczas odpoczynku - Co kto lubi, ale po co w takim razie wybierać drogie Świnoujście!? Ja wiem, że chociażby w Turcji ceny w kurortach są niższe niż w małych miejscowościach, ale tu jest Polska! U nas sytuacja przedstawia się zgoła odmiennie - to właściciele kwater w kurortach windują ceny, a obniżają ja Ci z mniej popularnych miejscowości. Możesz spokojnie oszczędzić na kwaterze w Łebie czy Międzyzdrojach, wybierając zamiast tego domek np. w Świętouściu. I szczerze mówiąc nadal nie wiem jaka jest różnica między domkiem campingowym z łazienką, a pokojem w kwaterze. I dlaczego ta druga opcja ma być niby lepsza?
Po siódme septo - w Grecji to mam GWARANCJĘ pogody od czerwca do września! A u nas tylko leje - Z tym w sumie powinienem się zgodzić. Sorry taki mamy klimat, ale... jedno ale! Dwa lata temu byłem w wyżej wspomnianej Grecji. Z pięciu spędzonych tam dni, przez trzy padało. Fakt była to połowa września, tylko że przed wyjazdem sprawdziłem sobie prognozy pogody z poprzedniego roku. Tak się złożyło, że dziesięć dni lipca na Riwierze Olimpijskiej LAŁO! Niby to tylko dziesięć dni, ale wyobraź sobie, że akurat wtedy wykupiłeś swój urlop. I gdzie jest ta Twoja gwarancja?
Podsumowując - planuję spędzić urlop właśnie gdzieś w okolicach wybrzeża Morza Śródziemnego i nachodzą mnie dwa wnioski. Może by tak sobie to darować i pojechać w zupełną dzicz, gdzie nie spotkam żadnego z tych nadętych komentatorów? Sprawdziłem też oferty last minute w Egipicie na sierpień. Wychodzi jakieś 1600 zł od osoby. Czyli 200 złotych za dzień - wybaczcie ale gdybym miał tyle w Polsce to przejechałbym całe wybrzeże i jeszcze by mi zostało.
I żeby było jasne, nie chcę krytykować niczyjego sposobu na spędzanie wolnego czasu, ale to właśnie fani super taniego leżenia na riwierach lepszej części świata, odstawiają w Internetach taką bucówę, że żal dół pleców ściska.

PS Gdyby zrobić porównanie cen i jakości to faktycznie tańsza od naszego kraju jest Albania, Bułgaria i być może Chorwacja i Czarnogóra. Ale przecież Chorwacja i Czarnogóra są już passe, a do Bułgarii i Albanii nasz drogi rurkowiec nie zabierze swojego bladego tyłka, bo wstyd przed znajomymi i tam KRADNO!

You Might Also Like

0 komentarze: