Dlaczego nie jem mięsa w Wielki Post?

08:43 Igor Banaszczyk 4 Comments



Nie, jeszcze mnie totalnie nie pogięło, żeby odmawiać sobie mięsa na stałe. Dodatkowo, przy moim poziomie irytacji współczesnym światem zafundowanie sobie niedoboru witaminy B12, doprowadziłoby chyba do powtórki wyczynu pewnego Norwega z nazwiskiem na literę jak owa witamina. Daleki jest również od rozterek etycznych, wierzę że człowiek nie jest zwierzęciem roślinożernym i mięso jest mu do zdrowia niezbędne. Skłamałbym także, twierdząc że to jakaś szczególna estyma w stronę postu. Szanuję ten nakaz, jak każdy katolik, ale uważam żeby jakoś wyjątkowo pogłębiał on moją duchowość. Dlaczego zatem odmawiać sobie mięsa na jakiś czas?
Człowiek ma to do siebie, że bardzo łatwo przyzwyczaja się do pewnych rzeczy. I bardzo szybko się mu one nudzą. Żyjemy w czasach, w których mięso jest towarem tanim i powszechnie dostępnym. Tańszym od ryb czy "produktów-eko" (często uważanych dawniej za jedzenie biedoty). To sprawia, że zjadamy go coraz więcej. I de facto przestajemy doceniać jego walory smakowe. Bardzo często słyszałem od ludzi starszych, że dawniej śniadanie wielkanocne smakowało znacznie bardziej. Nawet nie dlatego, że jakość produktów mięsnych była wyższa (choć to też prawda) - zwyczajnie odpoczynek (często przymusowy) od białej kiełbasy, sprawiał że mieliśmy na nią ochotę. Śniadanie było czymś więcej niż kolejnym takim samym posiłkiem. Chciałbym zwyczajnie doświadczyć takiego stanu rzeczy.

You Might Also Like

4 komentarze: