Agata Bielik-Robson bez spodni!

04:25 Igor Banaszczyk 0 Comments


Zawsze wydawało mi się, że profesorzyca Agata Bielik-Robson ma trochę oleju w głowie. Fakt reprezentuje ujadające lewactwo, ale zawsze wydawała mi się osoba, która raz na jakiś czas potrafiła wznieść się ponad mentalne ograniczenia lewicy. Fragmenty wywiadu jaki przeprowadził z nią "Lisweek" każą mi przypuszczać, że Bielik-Robson jest podobna do starego profesora ze studenckiej anegdoty: na wykład przychodzi idealnie przygotowana, ale czasem zapomina założyć spodni.



Wywiad dotyczył niedawnej kampanii prezydenckiej. Trzeba przyznać, jest to krok dalej od tego co serwuje nam PO. Profesorzyca przyznaje, że kampania Komorowskiego była słaba, ale cześć winy zrzuca na wyborców. Bo przecież:

Do głosu doszło pokolenie, które myśli w zupełnie inny sposób. Fakt, że bardzo dużo młodych wyborców zagłosowało na Andrzeja Dudę, oznacza, że wybrali nadzieję na coś nowego. Ludzie, którzy nie znali PRL, siermięgi lat 80., dla których doświadczenie opozycji i etos walki z systemem nie mają znaczenia, nie są już w stanie pozytywnie wartościować kombatanctwa. A przecież właśnie na kombatanctwie oparta była w dużej mierze kampania Bronisława Komorowskiego.

I dalej

Wiek Dudy nie ma znaczenia. Jest po prostu człowiekiem, który znalazł się w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie. Trafił na podatny grunt: ludzi bardzo spragnionych czegoś nowego, czegoś dla siebie. Nie należę do tego pokolenia, bo dla mnie kontekst historyczny wciąż jest ważny i czytelny. I wiem, że Duda nie reprezentuje sobą tego, czym omamił młodych wyborców. Nie gwarantuje wychylenia w przyszłość, pojednania narodowego i uleczenia wspólnoty. Jest emanacją ekipy zanurzonej w kontekście historycznym jeszcze bardziej niż PO i Komorowski.
To najlepszy dowód na to, ze teoretyków nie powinno pytać się o doczesność. Niech sobie bujają w oparach filozoficznych dysput i sporów, na które przeciętny obywatel naszego kraju zareaguje słowami: "Za poważną robotę byś się wzięła!". W tym są nieźli (i to nic złego, kto wie czy nie bardziej nam dziś potrzebne niż babranie się w błotku).

Pochylmy się jednak nad dyrdymałkami Bielik-Robson. Przecież cały sprzeciw wobec rządów PO rozwija się właśnie pod hasłem "walki z systemem". Duda nie uzyskał poparcia, dlatego że jest Dudą, ale dlatego, że nie jest Komorowskim. Ustępujący prezydent, w oczach przywołanego przez profesorzycę pokolenia, symbolizuje właśnie system. Jest postrzegany jako zadżumiony solidarnościowym syndromem sztokholmskim. Dlatego też wybory przegrał.

Jeszcze bardziej dziwią słowa o kontekście historycznym. Przecież to właśnie przeciwnicy Komorowskiego wpatrzeni są w etos kombatancki, ale ten AKowski. Oto jest widzenie kontekstu i rozróżnianie jednego kombatanta od drugiego. Zresztą jak na poważnie mówić o kombatanctwie człowieka, który zupełnie na serio oświadcza, że nie dokonał zamachu, bo pistolet zabrała mu mama kolegi? Kilka czarno-białych zdjęć w reklamie z pucułowatą dziewczyną i tandetnym "lubię to" na końcu, nic nie zmieni.

Doprawdy nie mieści mi się w głowie, jak ktoś taki jak Bielik-Robson może nie rozumieć tego co się wokół dzieje. I chyba zapomniała już swoich słów sprzed ledwie dwóch lat: W latach ’80. trochę stchórzyliśmy i wbrew temu, jaki mamy obraz samych siebie, to „Solidarność” dała się w istocie bardzo łatwo spacyfikować, wszystko się szybko rozpełzło. Nie droga pani, nie stchórzyliście trochę, stchórzyliście trochę bardzo! I tego Wam wyborcy Dudy nie chcą wybaczyć.

You Might Also Like

0 komentarze: